|
Opis: Miejsce, gdzie jedzenie smakuje tak jak nigdzie...
Wiecej: Targ wodny w Amphawa to była pierwsza z zaplanowanych obowiązkowych wycieczek podczas pobytu w Bangkoku. I nasze pierwsze bogate doświadczenie w temacie środków transportu w Tajlandii. Najpierw dojechaliśmy już nam dobrze znanym autobusem miejskim na dworzec kolejowy gdzie dowiedzieliśmy się, że pociągu do Amphawa nie ma i możemy się tam dostać taksówką bądź autobusem. Z wiadomych względów wybraliśmy autobus. Na dworzec dotarliśmy jakże powszechnym w Tajlandii środkiem lokomocji nazywanym tuk-tuk. Po drodze, co jest zwyczajowe dla poruszania się tuk tukiem, odwiedziliśmy salon krawiecki, za wizytę w którym nasz kierowca otrzymał darmowy bon na paliwo. Droga do dworca trwała jakieś 1,5 h. i kosztowała 15 zł. Na dworcu okazało się, że najbliższy autobus odjeżdża za godzinę. Nadmiar wolnego czasu spożytkowaliśmy na posiłek (duńskie pączki ;)). W międzyczasie okazało się, że jest zbyt mało chętnych i przeprowadzono nas do busa, którym już ruszyliśmy w dalszą drogę. Po godzinie z minutami byliśmy na miejscu głównie dzięki uprzejmości pani Tajki, która w odpowiednim momencie poinformowała nas, że należy wysiąść. W miarę łatwo odnaleźliśmy nasz cel - targ wodny. Idea polega na tym, że turyści spacerują sobie nabrzeżem a sprzedający podpływają do brzegu i oferują swoje towary - głównie spożywcze. My skusiliśmy się na zakup bananów od starszej pani oraz zjedliśmy przepyszne grilowane owoce morza oraz pad thai. W warunkach polskich taka forma promocji kraju nie miałaby racji bytu. Sanepid zamknąłby targ w pół godziny. Ale my zjedliśmy wszystko ze smakiem, nikt się nie pochorował mimo bardzo wysokiej temperatury a wizytę w Amphawa wspominamy z wielkim smakiem. Polecam wszystkim, którzy wybiorą się do Tajlandii, na odwiedzenie takiego targu :)
Tagi: targ wodny, Tajlandia, Amphawa, owoce morza
Współrzędne GPS (dziesiętne): 13.365237 N, 99.914131 E
Współrzędne GPS (stopnie): 13° 21.9142' N, 99° 54.8479' E
|