W kwietniu wybrałam się Szlakiem Orlich Gniazd. Najpierw z Krakowa wcześnie rano (5.00) pojechałam do Częstochowy na Jasną Górę.
Po zwiedzeniu Sanktuarium ruszyłam w kierunku pierwszego zamku w Olsztynie. Piękne ruiny prezentowały się już z daleka.
Tam krótka przerwa na posiłek, zwiedzenie ruin i dalej w drogę do Ostrężnika. Niewielkiej osady, ciężkiej do znalezienia. Jednak zgodnie ze wskazówkami ściągniętymi wcześniej z Internetu udało odnaleźć się ruiny zamku. A raczej pozostałości po ruinach. Warta zobaczenia jest także jaskinia Ostrężnik, zaraz przy ruinach.
Dalej, bo długo tam nie zostawałam pojechałam do Mirowa. Niestety mogłam zobaczyć go tylko z zewnątrz, w środku był zamknięty. Szkoda. Z zewnątrz bardzo ładnie się prezentował.
Dalej były ruiny zamku oddalonego o 2 km od Mirowa w Bobolicach. Prowadzi tam również szlak pomiędzy skałkami z zamku w Mirowie. Jednak ze względu na brak czasu podjechałam tam samochodem. Zamek w Bobolicach jest odrestaurowywany. Można go zwiedzać od czerwca do października. Więc znów musiałam się nacieszyć widokiem z zewnątrz.
Kolejne ruiny znajdowały się w Morsku na terenie Ośrodka Wypoczynkowego "Morsko". Ruiny ładne, lecz znów zamknięte. Można obejść z zewnątrz. Niesamowite wrażenie, gdyż znajdują się na wysokich wapiennych skałach.
Później udałam się do najsłynniejszego zamku Ogrodzieniec do Podzamcze. Przepiękne ruiny warte zobaczenia. Czas zwiedzania Ogrodzieńca to około 1h i 30 min. Zwiedzanie jest płatne, ale naprawdę warto. Wiele czytałam na temat tego zamku, jednak nic nie oddaje jego uroku.
Następnie pojechałam zwiedzać Smoleń (riuny ukryte w lesie, troszeczkę zaniedbane, ale warto zobaczyć). Bydlin (ruiny małe, zarastające, z dala od głównej drogi, w sumie nic ciekawego) i Rabsztyn (pięknie prezentujący się już z dala. Leży na wzgórzu i wygląda jak nawiedzone ruiny. Chyba z powodu dużych okien. Z zamku w Rabsztynie oglądałam zachód słońca. Po ciemku wróciłam do Krakowa.
Dodam jeszcze, że na Szlaku Orlich Gniazd leży także Ojców (ruiny zamku) i Zamek w Pieskowej Skale. Lecz ciężko zwiedzić wszystko w jeden dzień.
No rzeczywiście ostre tempo, ale za to niezła intensywność zwiedzania. Dla mnie wyczyn nie do powtórzenia ze względu na to że trzeba wstać o 5ej rano:)
hej No pięknie, widzę że jednak się zawzięłaś i wycieczka zaliczona :) Czyli można zrobić szlak po jurze w jeden dzień, ale mam wrażenie, że trzeba gnać z miejsca na miejsce... A w Bobolicach zamek jak był remontowany 2 lata temu tak jest identycznie z tymi rusztowaniami, ale najważniejsze że coś się dzieje. Bardzo fajne fotki :) pozdr